1% podatku

Moi Mili,

staramy się, aby nasz zasięg działania był jak najszerszy. W tej misji pomaga nam współpraca z wieloma Fundacjami z różnych regionów kraju. Jeśli jeszcze nie zdecydowaliście na jaki cel przeznaczycie swój 1% podatku, w tym roku zachęcamy do wsparcia krakowskich kociaków, wspieranych przez:

Fundacja Pomocy Zwierzętom CHATUL
ul. Tysiąclecia 27/1, 41-933 Bytom
NIP 626 292 86 34
KRS 0000312325
Rachunek bankowy Fundacji: 63 2130 0004 2001 0462 3484 0001
mail: chatul@chatul.pl
www: http://chatul.pl/
Facebook: Fundacja Pomocy Zwierzętom CHATUL

Krakowska Fundacja Pomocy Zwierzętom „Stawiamy Na Łapy”
ul. Chocimska 1b, 30-056 Kraków
NIP 945 217 71 15
KRS 0000491968
Rachunek bankowy Fundacji: 79 2130 0004 2001 0651 3691 0001
mail: kontakt@stawiamynalapy.pl
www: http://www.stawiamynalapy.pl/
Facebook: Stawiamy Na Łapy

1_procent

Za pośrednictwem Fundacji CHATUL

1% - FSNŁ

„Kot świąteczny” – potrzebna pomoc

Pytacie o Kota Świątecznego – już trochę więcej o nim wiem, ale nadal nie wiem, czy uda się go odchuchać…
Nadal karmię strzykawką i convalescence – nie jest to najlepsze rozwiązanie, bo dostaje jeść wtedy, kiedy jestem w domu…. No i to karma wysokobiałkowa, a on ma przekroczone parametry nerkowe, trzeba z białkiem ostrożnie. Sam trochę poje saszetki, muszę pilnować, by inne koty mu nie wyjadały. Na raz – może 1/3 saszetki…
Drobno pokrojonego mięska też poje. Z pilnowaniem miski (inne koty) jest lekki problem – jeśli jestem zbyt blisko, kot buczy i nie je. Zbyt daleko – nie odgonię konkurencji wsadzającej nochale i łapki do miski.
No i kroplówki – ostrożnie, bo anemiczny, i hemowet – no bo anemiczny. Czytaj dalej

„Trafo” – potrzebna pomoc

Bardzo potrzebujemy pomocy dla Trafo  –  przemiłego kocurka wczoraj zabranego ze stacji wysokiego napięcia w Łodzi. Kocurek ciągnie za sobą tylne łapki, potrzebne są środki na diagnostykę i leczenie  –  może uda się mu pomóc.  W czwartek 16 czerwca 2016 trafił do całodobowej lecznicy, w piątek czekają go badania  –  na pewno rtg i dalsze postępowanie zależne od wyników i zaleceń lekarzy.

Czytaj dalej

Poznań. Kot do adopcji (do domu „niewychodzącego”).

Cześć, mam na imię Borys, dla kumpli Borysek. Mam około dwóch lat, chyba… liczyć za bardzo nie potrafię,  a na dworze trudno zajmować się liczeniem, jak nie ma co do pyszczka włożyć. Miałem kiedyś dom, ale niewiele to pamiętam. Dom był… i nagle go nie było. Nie wiem gdzie zniknął, pewnie kosmici porwali… a do tego bardzo dawno. Po nim pozostała mi tylko obróżka, z tygodnia na tydzień coraz ciaśniejsza, aż rany się porobiły i futerka ubyło. Bolało jak cholera. Błąkałem się miasteczkach wsiach, a skończyłem w lesie. Dlaczego w lesie? Bo tutaj jakoś sobie radziłem. Tutaj kotów mniej, a ja typ samotnika, samotnika nie z wyboru a z konieczności. Gdziekolwiek się pojawiałem, inne koty mnie atakowały. Co widać na całym moim ciele. Ran i cięć co nie miara. Dobrze, że nie miałem lustra, bo chyba bym osiwiał.

Myślicie, że było mi łatwo? Oj, nie. Przyzwyczajony w domu do codziennej miski, nagle zmuszony do zdobywania jedzenia. A przecież ja tego nie potrafię. Nikłem w oczach. Chudy, brudny i z dnia na dzień coraz słabszy.

Na szczęście spotkałem na swojej drodze człowieka. A dokładnie, przy drodze. Patrzę – samochód. Miła Pani z ciepłym głosem. Hm… zaryzykować i pójść? A może jednak nie? Mimo, że jestem facetem  to bardzo się bałem, bo wiem, że nie wszystkie człowieki są dobre… ale ta była. Weszliśmy do takiej dziwnej burczącej skrzyni z oknami… a potem to już było tylko miło. Obecnie jestem na „tymczasie”… cokolwiek to oznacza. No i miska pełna jest.

Przeszedłem „diagnostykę lekarską”. To jest cytat, bo te słowa kompletnie mi nic nie mówią. Ale podobno oznacza to, że jestem już zdrowy. Jakieś testy FelvFiv mam ujemne. Jestem odrobaczony, wykastrowany i wzorowo korzystam z kuwety. Po prostu MISTRZ!

Lubię poleżeć na kolanach u człowieka, także na parapecie, ale wtedy obowiązkowe drapanie po główce!

Wiem, że do „tymczasu” jest długa kolejka, więc chętnie się przeniosę do domku, w którym się mną ktoś zaopiekuje, w sensie, że da mi jeść, pić i podrapie, he, he… a ja będę mruczał najsłodsze melodie na świecie wprost do ucha. Mogę też pośpiewać (moje obecne ludziska to lubią). Krótko mówiąc: SZUKAM DOMU! NAJLEPIEJ, ABYM BYŁ JEDYNYM  KOTEM!

Kontakt: Ania, tel. 515 433 157

Czytaj dalej

Kastracja kota

Koty, które nie są przeznaczone do rozrodu, powinny być bezwzględnie kastrowane, za czym przemawiają przede wszystkim względy zdrowotne. Statystyki pokazują, że kastrowane zwierzęta żyją dłużej, mają mniejsze tendencje do włóczęgostwa i bardziej przywiązują się do opiekuna.

Jakie są wskazania do zabiegu kastracji u kotów i kiedy należy go wykonać?

Większość dojrzałych płciowo niekastrowanych kocurów znaczy teren moczem, którego zapach należy do bardzo intensywnych, a ponadto jest wyjątkowo trudny do usunięcia. Niewielu właścicieli zdaje sobie sprawę, że kastracja jest również najlepszym rozwiązaniem z punktu widzenia zdrowia kota.

Kocurki niewychodzące odczuwają popęd seksualny, który może objawiać się niepokojem, a nawet przeradzać się w agresję. Ponadto eskapady, niekiedy nawet walki pomiędzy kocurami, bardzo często kończą się koniecznością udzielania pomocy chirurgicznej i długim leczeniem. Kocury wykastrowane chętniej przebywają w domu i nie są pobudzone w okresie występowania rujek u kotek.

Pamiętajmy o tym, że kotki są samicami sezonowo poliestralnymi, to znaczy, że wykazują aktywność płciową najczęściej od lutego do sierpnia, zatem czas ewentualnej aktywności kocurów niekastrowanych jest dość długi.

Zdecydowanie najlepiej jest kastrować koty młode, zanim jeszcze zaczną znaczyć swój teren, ale już po osiągnięciu dojrzałości i pełnym rozwoju układu moczowo-płciowego. Każde zwierzę musi być traktowane indywidualnie, bowiem wiek osiągnięcia dojrzałości jest warunkowany osobniczo i rasowo – z reguły jest to 6.-9. miesiąc życia zwierzęcia. Warto skonsultować się z lekarzem weterynarii, który po badaniu zaproponuje odpowiedni termin wykonania zabiegu. Czytaj dalej

Co dwa koty to nie jeden

Galeria (162)Wiele osób posiadających kota dochodzi po jakimś czasie do wniosku, że zbyt dużo czasu spędza on samotnie ze względu na ich tryb życia, lub tez „dojrzewają” do obcowania z większą ilością kotów pod jednym dachem. Słowem, postanawiają, że dla towarzystwa swemu kotu i sobie przygarną jeszcze jedno zwierzę. Pod każdym względem słuszna to decyzja, lecz może się zdarzyć, że przyniesiony do domu nowy lokator nie zostaje zaakceptowany przez kociego gospodarza. Trzeba wtedy szukać domu dla świeżo adoptowanego kociaka lub – jeśli zostanie – żyć w pewnym dyskomforcie z nie lubiącymi się współlokatorami. To są, na szczęście, sytuacje sporadyczne. Większość kotów jakoś się dogaduje, a nawet zaprzyjaźnia (może z wyjątkiem stuprocentowych samotników, bo i takie koty też bywają). Czytaj dalej

Czy kot na dworze jest szczęśliwszy?

 

Czy warto wypuszczać swojego kota z domu? Tu ścierają się zdania licznych opiekunów kotów.

Przez wieki koty były zwierzętami gospodarskimi, żyjącymi niejako obok ludzi broniąc zbiorów przez gryzoniami. Utarło się przekonanie, że kot jest takim wolnym duchem, któremu najlepiej jest na swobodzie. „Kot własnymi drogami chodzi”  to przysłowie symbolizuje wolność i określa kogoś kto jest wolnym duchem, niezależnym, kogoś kto ma własne zdanie i kieruje się własną opinią. Kot symbolizuje wolność i decydowanie samemu o sobie.

d4991-dsci00722b-2bkopiaDo dziś wielu opiekunów kotów nie chce pozbawiać ich „wolności”, gdyż uważają, że koty chodzące samopas są szczęśliwe. Szczęśliwe ale czy bezpieczne?

W ciągu ostatnich 100 lat cywilizacji ludzkiej, świat zmienił się na tyle, że nie jest już bezpieczny dla kota wychodzącego. Koty wolno żyjące niestety żyją znacznie krócej niż te siedzące w domu. Średnio kot powinien dożyć do 18-20 lat. Koty wolno żyjące dożywają średnio 4 lat. Czytaj dalej